Wyprodukowany w Krasnodarsku, był towarem luksusowym w czasach PRL-u. Kupiony przez mojego Tatę w 1975 roku, kiedy ja nawet nie myślałem o fotografowaniu (w ogóle niewiele wtedy myślałem, jak to trzylatek). Opłynął z nim sporą część Bałtyku i za każdym razem spisał się doskonale. Pod koniec lat siedemdziesiątych, kiedy Tato przestał pływać, wylądował w szafie i był tylko sporadycznie używany. Gdy już Smena przestała mi wystarczać i dorosłem na tyle, żeby Zenit nie poległ w pierwszej wyprawie fotograficznej, został wyjęty z szafy i sprezentowany mine. Możliwości jakie otworzyły się przede mną, dzięki wbudowanemu światłomierzowi, wymiennym obiektywom, których zresztą nie miałem (ale sama świadomość wystarczała, żeby poczuć się bardziej dowartościowanym) i możliwości obserwacji i ostrzenia przez obiektyw (a nie na oko), były nieporównywalne z tym co oferowała Smena. Powoli uzupełniałem wyposażenie, to znaczy: obiektywy (Jupiter 37A, Mir 1B - który zresztą gdzieś zaginął), lampa błyskowa, mieszek i pierścienie do makrofotografii i fotografowałem wszystko co moim zdaniem warto było sfotografować. Wykonałem nim pięć do sześciu tysięcy zdjęć (dziś ciężko już dojść ile naprawdę), głównie na kliszach FOTO 64, 125 i 250. Można je było kupić za śmiesznie niskią cenę na bazarze od handlarzy ze Lwowa. Aparat nigdy mnie nie zawiódł i dziś, pomimo że ma już prawie czterdzieści lat i spory jak na Zenita przebieg, jest nadal sprawny (tylko selenowy światłomierz nieco przekłamuje, co jest zresztą normalne) i w niezłym stanie wizualnym. Dziś już oczywiście nie robi takiego wrażenia, ale ze względów sentymentalnych, stoi na półce przed innymi, bardziej cennymi aparatami. Kto miał w tamtych czasach Zenita jako swój pierwszy poważny aparat, ten pewnie rozumie.
My second camera was Zenit - E, made in Krasnodarsk (USSR). My father bought this camera in 1975 and I got it in 1988. I took this Zenit something about 5000 - 6000 photos. It's working and good condition. Now it is standing on a shelf between other cameras.
